Łączna liczba wyświetleń

środa, 20 lutego 2013

Rozdział 8 ♥


Rozdział 8

Z punktu widzenia Krzysia:

- No, bo chodzi o to, że... - Zaciąłem się. Bałem się jak zareaguje  Kinga, czy wpadnie w rozpacz??? Czy może będzie chciała sobie coś zrobić???. Dlatego postanowiłem jej to powiedzieć jak najprościej a zarazem tak żeby się  strasznie tym nie załamała.- Jest mi strasznie przykro z tego powodu- powiedziałem to patrząc jej prosto w oczy. Kiedy to usłyszała zdziwiła się bardzo mocno. Nie wiedziała co powiedzieć więc zapytała się tylko:

- Ale dlaczego??? Z jakiego powodu??? Co się stało???- pytała przestraszona dziewczyna

- Jest mi przykro dlatego, że twoi... twoi rodzice oni... oni...- nie mogłem dokończyć tego zdania to słowo nie mogło przejść mi przez gardło.- oni... oni nie żyją.- powiedziałem ze łzami w oczach bo wiedziałem ile dla Kingi znaczyli.  Może nie wiedziałem jak się czuje moja przyjaciółka bo nigdy czegoś takiego nie przeżyłem ale mogłem się domyślić, że jest załamana i wiem, że to dla niej wielki cios prosto w serce ale musiałem jej to powiedzieć.

- Co?????? Ale jak to????????? To niemożliwe!!!! Oni muszą żyć!!!! To nie prawda!!!!!!- krzyczała na cały dom, dławiąc się przy tym łzami spływającymi po jej policzkach. Po chwili z sypialni wyszedł Styles, który widokiem swojej zapłakanej  dziewczyny się wystraszył, bo zapewne nigdy jej w takim stanie nie widział i nie spodziewał się  zobaczyć. Wkurzony popatrzył na mnie i zaczął mnie okładać pięściami na zmianę krzycząc co ja jej zrobiłem.

W tym samym czasie:

Z punktu widzenia Harrego:

Obudziły mnie hałasy dochodzące z korytarza a raczej krzyki. Gdy zorientowałem się, że to krzyczy moja dziewczyna poderwałem się i w mgnieniu oka  otwarłem drzwi od sypialni kiedy  wychyliłem  głowę  z pomieszczenia zobaczyłem zapłakaną Kingę która krzyczała, że ma ją zostawić w spokoju, a nad nią pochylał się jakiś chłopak jak on miał na imię....  Aaaa!!! już pamiętam Krzysiu i on niby jest najlepszym przyjacielem???? Nie wytrzymałem i rzuciłem się na niego z pięściami. Przecież nie mogę pozwolić żeby zrobił krzywdę mojej ukochanej. Albo co gorsza już to zrobił jeśli coś się jej stało przez niego to nie żyje!!!!!! Próbowałem wydusić z niego co jej zrobił ale on tylko mówił, że to nie jego wina!!!! Kiedy miałem zadać mu kolejny cios ktoś nas rozdzielił tym kimś był Niall i Lou. Po chwili zobaczyłem moją Kingę, która była uspakajana przez dziewczyny. Kiedy poszedłem do nich rzuciła się w moje ramiona moja dziewczyna, która cały czas płakała i mówiła: ,,ONI NIE ŻYJĄ, NIE ŻYJĄ!!! ROZUMIESZ???'' nadal nie wiedziałem co się stało i kto nie żyje . Po dłuższej chwili się wyciszyła i mogłem ją spokojnie zapytać co się stało??? i kto zginął??? Ale ona nic nie powiedziała i zaczęła na nowo płakać.  Ola wyjaśniła mi co się stało, kto nie żyje i co najważniejsze, że Krzysiu jej nic nie zrobił tylko powiedział to co ona mi teraz. Ja byłem nadal zdenerwowany ale kiedy usłyszałem, że nic Kindze nie jest, uspokoiłem się trochę i podszedłem bliżej chłopaka Lou z Niallem stanęli miedzy nami żebyśmy czasem się  znowu nie pobili. Ja tylko powiedziałem, że jest w porządku. Kiedy przede mną stanął przyjaciel mojej dziewczyny powiedziałem jedynie:

- Przepraszam, nie wiem co mnie poniosło

- Spoko, ja pewnie też bym tak zareagował na twoim miejscu. 

Na koniec podaliśmy sobie rękę na zgodę i każdy poszedł do swoich pokoi, ja trochę załamany położyłem się koło śpiącej Kingi. Dlaczego, dlaczego akurat dziś musiała się o tym dowiedzieć??? Dziś kiedy chciałem  powiedzieć światu o nas i chciałem jej się dzisiaj oświadczyć i oficjalnie przedstawić ją moim rodzicom wszystko zaplanowałem.  Z taka myśla zasnąłem wtulony w moja dziewczynę.

Z punktu widzenia Oli:

Po aferze  między Krzysiem a Harrym zeszłam z Niallem do kuchni zrobić śniadanie dla wszystkich. Niestety w czasie przygotowywanie posiłku mój kochany chłopak mi przeszkadzał i musiałam go uspakajać grożąc mu, że schowam jego ukochane żelki, ale to wystarczyło na jakieś 5 minut i znowu i tak w kółko. Kiedy skończyłam odetchnęłam z ulgą po prawie godzinnej męczarni z moim  Horankiem.  Zawołałam wszystkich do stołu.

Z punktu widzenia Zayna:

Siedziałem z Magdą  w moim pokoju bawiąc się z Rokim (pies Madzi). Kiedy usłyszałem jak wołają nas  na śniadanie. Wychodząc z pokoju spojrzałem na kalendarz i właśnie wtedy olśniło mnie, że Magda za 3 dni kończy 19 lat. W drodze do jadalni myślałem jaki prezent mam dać Madzi. Wchodząc do pomieszczenia wpadłem na pomysł aby dać jej bransoletkę z 6 sercami. Na każdym miała być jedna rzecz jaką w niej kocham. Po śniadaniu od razu pojechałem do jubilera, żeby zamówić prezent. Wychodząc ze sklepu zobaczyłem piękny pierścionek z małym brylancikiem, wiedziałem, że jest idealny dla Magdy. Bez chwili zastanowienia kupiłem go i schowałem do kieszeni. I postanowiłem jeszcze poszukać jakiegoś prezentu i zamówić tort.

1 komentarz: