Rozdział 8
Z punktu widzenia Krzysia:
- No, bo
chodzi o to, że... - Zaciąłem się. Bałem się jak zareaguje Kinga, czy wpadnie w rozpacz??? Czy może
będzie chciała sobie coś zrobić???. Dlatego postanowiłem jej to powiedzieć jak
najprościej a zarazem tak żeby się
strasznie tym nie załamała.- Jest mi strasznie przykro z tego powodu-
powiedziałem to patrząc jej prosto w oczy. Kiedy to usłyszała zdziwiła się
bardzo mocno. Nie wiedziała co powiedzieć więc zapytała się tylko:
- Ale
dlaczego??? Z jakiego powodu??? Co się stało???- pytała przestraszona
dziewczyna
- Jest mi
przykro dlatego, że twoi... twoi rodzice oni... oni...- nie mogłem dokończyć
tego zdania to słowo nie mogło przejść mi przez gardło.- oni... oni nie żyją.-
powiedziałem ze łzami w oczach bo wiedziałem ile dla Kingi znaczyli. Może nie wiedziałem jak się czuje moja
przyjaciółka bo nigdy czegoś takiego nie przeżyłem ale mogłem się domyślić, że
jest załamana i wiem, że to dla niej wielki cios prosto w serce ale musiałem
jej to powiedzieć.
- Co??????
Ale jak to????????? To niemożliwe!!!! Oni muszą żyć!!!! To nie prawda!!!!!!-
krzyczała na cały dom, dławiąc się przy tym łzami spływającymi po jej
policzkach. Po chwili z sypialni wyszedł Styles, który widokiem swojej
zapłakanej dziewczyny się wystraszył, bo
zapewne nigdy jej w takim stanie nie widział i nie spodziewał się zobaczyć. Wkurzony popatrzył na mnie i zaczął
mnie okładać pięściami na zmianę krzycząc co ja jej zrobiłem.
W tym samym czasie:
Z punktu widzenia Harrego:
Obudziły
mnie hałasy dochodzące z korytarza a raczej krzyki. Gdy zorientowałem się, że
to krzyczy moja dziewczyna poderwałem się i w mgnieniu oka otwarłem drzwi od sypialni kiedy wychyliłem
głowę z pomieszczenia zobaczyłem
zapłakaną Kingę która krzyczała, że ma ją zostawić w spokoju, a nad nią
pochylał się jakiś chłopak jak on miał na imię.... Aaaa!!! już pamiętam Krzysiu i on niby jest
najlepszym przyjacielem???? Nie wytrzymałem i rzuciłem się na niego z pięściami.
Przecież nie mogę pozwolić żeby zrobił krzywdę mojej ukochanej. Albo co gorsza
już to zrobił jeśli coś się jej stało przez niego to nie żyje!!!!!! Próbowałem
wydusić z niego co jej zrobił ale on tylko mówił, że to nie jego wina!!!! Kiedy
miałem zadać mu kolejny cios ktoś nas rozdzielił tym kimś był Niall i Lou. Po
chwili zobaczyłem moją Kingę, która była uspakajana przez dziewczyny. Kiedy
poszedłem do nich rzuciła się w moje ramiona moja dziewczyna, która cały czas
płakała i mówiła: ,,ONI NIE ŻYJĄ, NIE ŻYJĄ!!! ROZUMIESZ???'' nadal nie wiedziałem
co się stało i kto nie żyje . Po dłuższej chwili się wyciszyła i mogłem ją
spokojnie zapytać co się stało??? i kto zginął??? Ale ona nic nie powiedziała i
zaczęła na nowo płakać. Ola wyjaśniła mi
co się stało, kto nie żyje i co najważniejsze, że Krzysiu jej nic nie zrobił
tylko powiedział to co ona mi teraz. Ja byłem nadal zdenerwowany ale kiedy
usłyszałem, że nic Kindze nie jest, uspokoiłem się trochę i podszedłem bliżej
chłopaka Lou z Niallem stanęli miedzy nami żebyśmy czasem się znowu nie pobili. Ja tylko powiedziałem, że
jest w porządku. Kiedy przede mną stanął przyjaciel mojej dziewczyny
powiedziałem jedynie:
-
Przepraszam, nie wiem co mnie poniosło
- Spoko, ja
pewnie też bym tak zareagował na twoim miejscu.
Na koniec
podaliśmy sobie rękę na zgodę i każdy poszedł do swoich pokoi, ja trochę
załamany położyłem się koło śpiącej Kingi. Dlaczego, dlaczego akurat dziś
musiała się o tym dowiedzieć??? Dziś kiedy chciałem powiedzieć światu o nas i chciałem jej się
dzisiaj oświadczyć i oficjalnie przedstawić ją moim rodzicom wszystko
zaplanowałem. Z taka myśla zasnąłem wtulony
w moja dziewczynę.
Z punktu widzenia Oli:
Po
aferze między Krzysiem a Harrym zeszłam
z Niallem do kuchni zrobić śniadanie dla wszystkich. Niestety w czasie
przygotowywanie posiłku mój kochany chłopak mi przeszkadzał i musiałam go
uspakajać grożąc mu, że schowam jego ukochane żelki, ale to wystarczyło na
jakieś 5 minut i znowu i tak w kółko. Kiedy skończyłam odetchnęłam z ulgą po prawie
godzinnej męczarni z moim Horankiem. Zawołałam wszystkich do stołu.
Z punktu widzenia Zayna:
Siedziałem z
Magdą w moim pokoju bawiąc się z Rokim
(pies Madzi). Kiedy usłyszałem jak wołają nas
na śniadanie. Wychodząc z pokoju spojrzałem na kalendarz i właśnie wtedy
olśniło mnie, że Magda za 3 dni kończy 19 lat. W drodze do jadalni myślałem
jaki prezent mam dać Madzi. Wchodząc do pomieszczenia wpadłem na pomysł aby dać
jej bransoletkę z 6 sercami. Na każdym miała być jedna rzecz jaką w niej
kocham. Po śniadaniu od razu pojechałem do jubilera, żeby zamówić prezent.
Wychodząc ze sklepu zobaczyłem piękny pierścionek z małym brylancikiem,
wiedziałem, że jest idealny dla Magdy. Bez chwili zastanowienia kupiłem go i
schowałem do kieszeni. I postanowiłem jeszcze poszukać jakiegoś prezentu i
zamówić tort.
superrr !!!! :D
OdpowiedzUsuń